niedziela, 17 czerwca 2018

NOU, OLIBAN pour Homme męski zapach, który przywodzi na myśl daleki Orient...





Dziś na blogu wpis jakiego jeszcze tutaj nie było.
Pisać mianowicie będę o perfumach i to w dodatku nie jakby się wydawało o damskich...lecz wpis będzie dotyczył zapachu męskiego.
Tym razem w roli testera wystąpił mój mąż - ja tylko jego wrażenia ubrałam w słowa  postarałam się je w pełni przekazać w pisemnej formie na blogu.
Bohaterem i niezwykle fotogenicznym modelem tego posta jest zapach NOU OLIBAN, nowej na rynku perfumeryjnym polskiej marki noupoland.

OPIS: "Woda toaletowa NOU Oliban dla nowoczesnych, eleganckich mężczyzn. Stanowczych i pewnych swej wartości. Zapach intryguje tajemniczością, a jednocześnie daje poczucie siły i bezpieczeństwa, czyli to, co kochają kobiety."

Ze strony marki dowiadujemy się, iż została ona stworzona przez dwie kobiety.
"Obdarzone czułym zmysłem węchu, stworzyły zapachy na miarę nowoczesnych czasów. Proste, czyste, świeże i eleganckie. Zapachy, które urzekną aktywne kobiety i dynamicznych mężczyzn. Nazwa NOU w pięknym języku katalońskim znaczy nowy."


I jest to faktycznie w naszym domu zapach zupełnie nowy, całkiem inny od tych, których mąż używał dotychczas. 
Kompozycja, współgrające ze sobą nut zapachowe przywodzą na myśl krainy dalekiego i egzotycznego Orientu.
Jest to zapach nie dla każdego, odrobinę ciężki - przytłaczający, ale jednak urzekający i kuszący tajemnicą, przygodą którą oferuje ....




Nuty zapachowe:

Nuty głowy: elemi, oliban, rumianek.
Nuty serca: oilban, paczuli, cytrus
Nuty bazy: drzewo sandałowe, skóra, wanilia, benzoin.
 
Nie jestem i nigdy nie byłam znawczynią perfum. Nigdy nie kierowałam się przy ich wyborze składem raczej tylko i wyłącznie zapachem, który musi dobrze współgrać z moja skórą.O dziwo
Oliban idealnie współgra ze skórą mojego męża. Początkowo słodki kadzidlany zapach  miarę upływu czasu utlenia się - daje się wyczuć delikatność rumianku i słodycz wanilii.
 
 
Jest to zapach ciekawy, bardzo mocny, intensywny i trwały.
Bardzo długo utrzymuje się na skórze przy niewielkim użyciu. Na pewno nietypowy- dla mężczyzn, którzy nie boją się wyzwań, mężczyzn ciekawych świata i lubiących niekonwencjonalne zapachy. 


Raczej dla mężczyzn dojrzałych- świadomych swej dojrzałości.
Na pewno nie każdemu przypadnie do gustu, ale uważam że warto po niego sięgnąć, sprawdzić jak rozwinie się w kontakcie ze skórą - być może tak jak w przypadku mojego męża okaże się całkiem fajnym doświadczeniem.

 





czwartek, 14 czerwca 2018

Cellulit precz! Olejek Elancyl Slim Design - superbohater do walki z cellulitem





Cellulit - zmora każdej kobiety. Niestety prędzej czy później każda z nas będzie miała z nim doczynienia . Problemy hormonalne, uwarunkowanie genetyczne, przebyte ciąże, utrata wagi czy nieodpowiednia dieta połączona z brakiem ruchu to wszystko zostawia ślad na naszej skórze.
Ślad w postaci tak znienawidzonej przez nas pomarańczowej skórki.


Na szczęście w dobie dzisiejszych czasów są naprawdę skuteczne kosmetyki, które pomagają nam sobie doskonale radzić z tym problemem. Kosmetyki, które czerpią z natury ale w oparciu o najnowocześniejszą technologię i wiedzę z zakresu pielęgnacji.


Takim kosmetykiem jest niewątpliwie jest olejek Elancyl Slim Design.

Marka Elancyl jest mi bardzo bliska. Z czystym sumieniem mogę napisać, że są to kosmetyki ktore są naprawdę skuteczne w walce z cellulitem.
I nie inaczej jest z olejkiem.
Moje drogie on działa!Co prawda nie zlikwiduje całkowicie problemu,ale zdecydowanie zmniejszy widoczność cellulitu.Przy odpowiedniej diecie i wysiłku fizycznym rezultat jest naprawdę spektakularny.






Zadaniem olejku jest spalanie tłuszczu oraz zapobieganie jego magazynowania.Kofeina i bluszcz redukują widoczność nawet sporych rozstępów.
Magia którą naprawdę widać a cały proces redukcji zachodzi na naszych oczach.

Olejek pięknie pachnie a jego stosowanie jest banalnie proste.Wystarczy aplikować na newralgiczne miejsca na ciele i wmasowywać okrężnymi ruchami aż do momentu całkowitego wchłonięcia olejku.
Pamiętać trzeba o dokładnym wstrząśnięciu by przed aplikacją dwie warstwy dokładnie się ze sobą wymieszały.


Elancyl jest bezpieczny w stosowaniu i przeznaczony dla wszystkich typów skory.
Zdecydowanie pomaga w osiądnięciu szczupłej sylwetki.
Łatwo się wchłania,widocznie wygładza skórę -wyszczupla i modeluje talię, brzuch, uda i pośladki.
Mój skuteczny pogromca cellulitu.Mój Elancyl Slim Design!


czwartek, 31 maja 2018

Na ratunek dla bardzo suchej skóry!! Serum Avene Hydrance Intense


 Na ratunek dla bardzo suchej skóry!!
 Serum Avene Hydrance Intense





Wielokrotnie już w swoich postach wspominałam,że od zawsze borykam się z problemem suchej skóry.
Większość kosmetyków stosowanych przeze mnie owszem przynosiło ulgę ale był to efekt niestety krótkotrwały.
Przetestowałam naprawdę masę różnorakich specyfików o różnym składzie- czasem o takim, który miał więcej wspólnego z tablicą Mendelejewa niż z pielęgnacją.
Aż trafiłam na taki, który całkowicie spełnił moje oczekiwania. Nie jest to krem lecz serum. Wyjątkowe serum powstałe na bazie wody termalnej.Serum marki Avene.




Serum Avene Hydrance Intense to dermokosmetyk, który idealnie nadaje się do pielęgnacji skóry bardzo odwodnionej i wrażliwej
z uczuciem ściągnięcia, szorstkości, dyskomfortu oraz z drobnymi zmarszczkami spowodowanymi odwodnieniem skóry. Jest to serum skutecznie przywracające nawilżenie.

Ma bardzo delikatną konsystencję i ekspresowo wchłania się w skórę.
Nakładając go rano mam wrażenie,że skóra wręcz wchłania całą dobroć zawartą w tym specyfiku.

Serum Avene Hydrance Intense zawiera opatentowany kompleks składników Cohederm.
Odpowiada on za intensywne nawilżenie skóry i działa na nią wzmacniająco przywracając skórze jej naturalne nawilżenie i barierę ochronną.
Odbudowując zapasy wody, które skupiają kojącą wodę termalną Avene zapewnia też długotrwałe uczucie ukojenia.
Stosowanie serum sprawia, że drobne zmarszczki spowodowane odwodnieniem skóry zostają wygładzone.
Intensywne i długotrwałe nawilżenie przywraca skórze uczucie komfortu, jędrność, blask i miękkość.

Bez obaw mogą je stosować osoby o różnych typach skóry, nawet tych najbardziej wrażliwych.
Serum nie podrażnia a wręcz koi i przynosi ulgę.

 


Efekty są naprawdę widoczne. Już po kilku dniach skóra przestaje być szorstka w dotyku, odzyskuje gładkość i miękkość.
I nie jest to efekt krótkotrwały lecz taki który naprawdę trwa!
Avene nie obiecuje - po prostu działa.






czwartek, 26 kwietnia 2018

Peeling ... nie peeling czyli złuszczajacy puder Purete Sublime od Galenic

Są takie kosmetyki do których czasem podchodzi się z dużą dozą niepewności - a potem żałuje się że sięgnęło się po nie tak późno. Tak było z moją przygodą ze złuszczającym pudrem Galenic.

Puder złuszczający słyszałyście kiedyś o takiej formie peelingu/oczyszczania skóry ? 
Bo ja przyznaję zetknęłam się z taką formą kosmetyku po raz pierwszy i jestem zupełnie zaskoczona jego działaniem.

Muszę przyznać że na początku nie bardzo wierzyłam w złuszczające działanie pudru, ale już po pierwszym użyciu zmieniłam zdanie. Wow ta formuła się sprawdza!

Jednak zacznijmy od początku. 

Sam kosmetyk jest kompozycją czterech suchych, w 100% naturalnych pudrów: sosnowego, z białej glinki, skalnego i tensydowego. Bezwodna formuła zapewnia większą skuteczność niż w wypadku tradycyjnego peelingu w kremie (większa koncentracja pudrów, bez rozcieńczania) i optymalną tolerancję nawet dla posiadaczy skóry bardzo wrażliwej (brak konserwantów).



Kosmetyk ma formę drobno zmielonego proszku.
W opakowaniu jest go aż 30 gram. I wcale nie przesadzam pisząc "aż" ponieważ jest to produkt tak wydajny, że wystarcza na naprawdę długi okres czasu i wielokrotne stosowanie.
Nie ma zapachu - czuć jedynie charakterystyczną dla pudru woń ale nie jest to żaden sztucznie dodany zapach.



Opakowanie jest wygodne, przypomina trochę te od pudrów sypkich tylko że ma kształt buteleczki a nie słoiczka. Po odkręceniu mamy wieczko z sitkiem z dziurkami, przez które dozujemy produkt.

Samo stosowanie jest banalnie proste. Wystarczy odrobinę pudru wysypać na dłoń (ostrożnie gdyż jest bardzo sypki) dodać odrobinę wody, wymieszać palcem i powstałą pianką umyć twarz. Zawarte w proszku delikatne drobinki lekko ścierają naskórek - są drobne ale dość mocne.

Efekty zastosowania są widoczne natychmiastowo po użyciu. Skóra jest bardzo dobrze oczyszczona a pory odetkane. 




To co w nim podoba mi się najbardziej to jest to,że naprawdę jest skuteczny.
Cudownie oczyszcza skórę sprawiając że staje się ona wspaniale odświeżona i niesamowicie gładka w dotyku. Perfekcyjnie usuwa martwy naskórek. Może być stosowany nawet przez posiadaczki bardzo wrażliwej cery gdyż jest bardzo delikatny , nie podrażnia nie uczula - a jego krótki w 100 % naturalny skład zapewnia 100 % bezpieczeństwo stosowania.





Jest to dla mnie doskonała alternatywa dla tradycyjnych peelingów.
I choć cena nie jest niska - to płacimy naprawdę za doskonałą jakość bez wad i niesamowitą wydajność.Warto spróbować. Polecam.

środa, 28 lutego 2018

Corine de Farme - oświeżający żel micelarny






 Dziś na blogu o kosmetyku, który już dość długo gości w mojej łazience- jest w zasadzie podstawą mojej codziennej pielęgnacji i sprawdza się w niej tak dobrze iż uznałam, ze warto skrobnąć o nim parę słów. Mowa o żelu micelarnym - tak tak nie płynie, nie mleczku a żelu micelarnym do oczyszczania twarzy firmy Corine de Farme.

O samej marce i produktach pisałam już wcześniej, bardzo lubię kosmetyki tej firmy ponieważ są w 99 % pochodzenia naturalnego i dobrze służą mojej skórze. Nie inaczej jest również i z bohaterem dzisiejszego posta - który w składzie ma 95 % składników pochodzenia naturalnego, nie zawiera parabenów i sztucznych barwników a także jest przeznaczony do pielęgnacji każdego typu cery w tym i bardzo wrażliwej.
 

Żel ma dość gęstą konsystencję i z początku trudno było mi się przyzwyczaić do takiej formuły.
Nie rozlewa się na płatku kosmetycznym jak płyn czy mleczko lecz pozostaje na nim niemalże w niezmienionej formie - trzeba go lekko rozetrzeć a dopiero potem przykładać na twarz.

Jest bardzo delikatny a przy tym dość skuteczny. Nie będę ściemniać jednak,że radzi sobie z demakijażem za jednym pociągnięciem płatka - bo tak nie jest. Fajnie usuwa podkład, cienie, gorzej radzi sobie z maskarą i szminką wodoodporną - co zresztą można zobaczyć na zdjęciach.
Nie jest to jednak jego wadą , ponieważ nie trafiłam jeszcze na taki produkt do demakijażu, który faktycznie usuwałaby wszystko za jednym dotknięciem.






Na plus zdecydowanie zaliczam lekki i delikatny zapach- bardzo naturalny , który nie podrażnia a sprawia że sam proces oczyszczania skóry jest bardzo przyjemny.

Żel oprócz tego,że oczyszcza to i ma działanie nawilżające - po jego użyciu skóra nie jest ściągnięta a delikatna w dotyku i przyjemnie nawilżona. Wszystko to dzięki ekstraktom z bławatka i kwiatu hibiskusa, które ten kosmetyk ma w swoim składzie.


Zdecydowanie podoba mi się iż butelka jest dość sporej pojemność, bo aż 500 ml - a wydobywanie z jej wnętrza żelu nie sprawia żadnych trudności dzięki wygodnej pompce w którą butelka została zaopatrzona.



Podsumowując - bardzo fajny kosmetyk, o bardzo fajnym składzie w dobrej cenie o świetnej jakości i który jest skuteczny. Polecam z czystym sumieniem - nie zaszkodzi wypróbować :)


poniedziałek, 15 stycznia 2018

Pracownia Mydełek od TREFL - świetny pomysł na wspólną zabawę z dzieckiem





Uwielbiam kreatywne zabawy. Niestety brak mi i talentu i wyobraźni by samej coś stworzyć od podstaw. Dlatego gdy słyszę pytanie "Mamo porobisz coś ze mną ?" - tak naprawdę mam pustkę w głowie czym może być to "coś" - bo ileż można grać w w te same gry czy rysować.
Dlatego uwielbiam wszelkiego rodzaju gotowce , które podrzucają pomysły na to jak fajnie i niebanalnie spędzić czas z dzieckiem , rozwijać jego zainteresowania, pozwolić mu na eksperymentowanie. Zabawa połączona z nauką to strzał w 10 !






Robiłyśmy już różne doświadczenia chemiczne, prowadziłyśmy wykopaliska archeologiczne, hodowałyśmy sukulenty - a ostatnio przyszedł czas na małą wytwórnię własnego mydła :)

Tym razem sięgnęłyśmy z córcią po Pracownię Mydełek firmy Trefl.
Zabawa ta spodobała nam się tak bardzo, że z pewnością na jednorazowej próbie się nie skończy .





Kilka słów słowem wstępu.

Pracownia mydełek jest przeznaczona dla dzieci w wieku od ośmiu lat i jest to moim zdaniem rozsądnie wyważony wiek. Aby przygotować swoje mydełko trzeba przygotować rozgrzaną bazę więc młodsze dziecko mogłoby sobie z tym po prostu nie poradzić.

Zestaw oprócz półproduktów i akcesoriów służących do wyrobu mydełek  zawiera również bardzo fajną kilkustronicową książeczkę, która wyjaśnia co i w jaki sposób się dzieje a jednocześnie również jest instrukcją obsługi.

Co znajdziemy jeszcze w środku ? 

- przeźroczyste mydło bazowe
- 2 silikonowe foremki
- barwnik
- aromat
- rękawice ochronne
- 2 szpatułki
- 2 plastikowe pipety



Proces przygotowywania mydełek jest prosty i nieskomplikowany. 


Wystarczy mydło bazowe , które ma postać przeźroczystych twardych kostek roztopić w mikrofalówce bądź w kąpieli wodnej następnie dodać wskazanych w instrukcji kilka kropel aromatu i barwnika. Całość przelać do silikonowych foremek i poczekać około godzinki aż stężeje.
My roztapialiśmy mydło bazowe w kąpieli wodnej , to pochłania zdecydowanie najwięcej czasu ale też jest i przedłużeniem całej zabawy.




Powstałe mydełka cieszą oczy zwłaszcza dziecka - wszak samo zrobiło COŚ praktycznie z niczego. Są świetnym pomysłem na podarunek dla bliskich. Zbliża się Dzień Babci - więc pomyślcie o tym drodzy rodzice. Wy spędzicie miło czas z dzieckiem tworząc jednocześnie niebanalny prezent dla ukochanych dziadków. Wszak podarunek przygotowany samemu cieszy najbardziej :)

Zabawa spodobała nam się tak bardzo, ze zakupiłam większą porcję gotowego mydła bazowego, foremki silikonowe w różnych kształtach oraz barwniki i aromaty - będziemy dziać na szerszą skalę. 

Jako mama 9 latki serdecznie polecam mydlaną przygodę z firmą Trefl.


wtorek, 9 stycznia 2018

Canpol babies - blogosfera

Witajcie moi mili .



Nawet nie wiedziałam że jest takie fajne miejsce w sieci, które zrzesza blogujące mamy i które oferuje produkty do testowania dla maluszków a także możliwość zdobycia nagród do zorganizowania konkursu na blogu. Moje dzieci już za duże na testowanie z Canpol - sterylizator nam się nie przyda , ale wiele jest wśród moich czytelniczek młodych mam więc chciałabym razem z Canpol zorganizować dla Was konkurs.

Mam nadzieję że nam się uda - a w wolnej chwili zajrzyjcie tutaj na blogosferę KLIK

Są chętni ?